~Pattie
„Twe ciało rozpoznam nawet w najciemniejszym pomieszczeniu. Wystarczy, że poczuję miłość, która przyciąga nas jak magnez."
poniedziałek, 16 września 2013
Nowe piosenki !!!
No heeeeej! Od razu mówię, rozdziału nie będzie jeszcze trochę, ponieważ mam dużo pracy w szkole, wiecie, profil dziennikarsko-teatralny i jest masa roboty... :) "Forget About You", "If I Can't Be With You", "Ain't No Way We're Goin' Home" i "One Last Dance" , są to nowe piosenki, które ukażą się w albumie "LoudER". Dla mnie są świetne, a co wy sądzicie?
niedziela, 8 września 2013
Rozdział 15.
Do domu Lynch'ów para jechała krótko. Ross wjechał na podjazd i oboje ruszyli w stronę drzwi frontowych, gdzie od razu w hallu przywitał ich Rocky.
- No proszę proszę, nasze zakochane gołąbeczki przyszły!
- Rocky, sprawdź czy nie ma cię przypadkiem na dworze. - powiedział Ross podirytowany chamskim podejściem brata.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne, tym razem się na to nie nabiorę.
- Nie, poważnie. Zdaje mi się, że widziałam cię przed chwilą po drugiej stronie ulicy.. - wtrąciła Sam.
- Poważnie? ... Zaraz wrócę. - powiedział, po czym zniknął za drzwiami.
- Jak go jest łatwo oszukać, nie no, nie mogę! - Ross strasznie się śmiał.
- Taaa... - dopowiedziała Sam przez śmiech.
- Cześć, jestem Ryland. - odezwał się chłopak, którego dziewczyna wcześniej nie widziała w omu Lynch'ów.
- Hej, ja jestem Sam, jestem dziewczyną Ross'a.
- Ouu.. No to szkoda, boładna jesteś.
- Mmm... Dzięki. Zadzwoń, jak będziemy w równym wieku. Wtedy ci powiem, czy nadal jestem z Ross'em. - chłopak uśmiechnął się pod nosem i zrobił się pełen nadzieji. "Heh, przecież to niemożliwe, żebyśmy mieli tyle samo lat naraz, przecież on jest ode mnie młodszy" - pomyślała Sam.
- Słuchajcie, skoro jesteśmy teraz w... no, prawie komplecie, to może pójdziemy na basen? - zaczęła Rydel.
- Jestem za! - od razu krzyknął Ross.
- Byłoby fajnie, ale chcę podkreślić, że ja nie mam stroju... - poinformowała szatynka.
- Spokojnie, mogę ci pożyczyć. Ostatnio kupiłam sobie kilka par, bo nie mogłam się zdecydować który wziąć... ale spokojnie, nienoszone.
- Dzięki, to miłe Ryd.
- Nie ma za co, chodź się przebrać.
Dziewczyny poszły się przebrać. Weszły do pokoju z różowymi drzwiami.
- Jej, ale tu... różowo. - zdziwiła się Sam.
- Dzięki, sama wszystko zaprojektowałam. Podoba ci się?
- No, ładnie tu, bardzo... oryginalnie.
- Starałam się, okej. To... może być ten? - wskazała na czarno-białe bikini.
- Jasne, to ja się pójdę przebrać.
- Łazienka jest tam. - dziewczyna wskazała na fioletowe drzwi, gdzie Sam się udała. Chwilę później nastolatka wyszła z łazienki już przbrana.
- No, leży idealnie. Poczekasz na mnie?
- Tak, tak, jasne. - gdy Rydel była w łazience, chłopcy już wołali z dołu, ponieważ okno w pokoju Rydel wychodziło na ogród.
- Dziewczyny, no co wy tam robicie?! - krzyczał Ross.
- Ole można zakładać strój kąpielowy?! - ryczał Rocky.
- A nie byłoby lepiej, jakbyście po prostu rozebrały się tutaj? - zaproponował Ell.
- EEEJJJ!!! - krzyknął Ross. - Chyba chciałbyś zachować twarz?!
W tym samym czasie po wypowiedzianych słowach Ross'a, Rydel wyszła z łazienki, miała na sobie różowe bikini zdobione podobizną Hello Kitty. Przyjaciółki razem wyszły z pokoju i ruszyły prosto do ogrodu, gdzie mieścił się basen. Gdy dziewczyny znalazły się już przy basenie, chłopakom o mało oczy z orbit nie wyskoczyły.
- Ooooo.. Wyglądacie... Wow.. - wyjąkał Ell.
- No.. - potwierdzili razem Rocky, Ryland i Ross.
- Ale chłopaki, nie będziemy chyba tutaj tak stać? Proponowałabym, abyśmy weszli do basenu. - rzuciła pomysł blondynka. - Sam, chcesz gumkę do włosów?
- Nie, dzięki, mam swoją. - wskazała na rękę, gdzie uciskowo trzymała się ów frotka, po czym obie upięły włosy w niedbałego koka.
- To ja idę po siatkę. - zapowiedział Ell, a następnie zniknął za drzwiami tarasu.
- A ja pójdę podłączyć iPod'a do głośników. - powiedział Ross, po czym pobiegł w przeciwną stronę, gdzie udał się Ellington.
- Ja pobiegnę napompować piłkę. - rzekł Ryland i udał się do małego składzika, gzie również Ross szukał głośników. Dziewczyny zostały nad basenem i sięgnęły po dwa dmuchane materace.
- Ej, wiesz może gdzie jest Rocky? - zapytała Sam rozglądając się do okoła.
- Nie wiem, pewnie po coś polazł, nie przejmuj się nim. - powiedziała brązowooka, gdy koleżanki równo położyły leżaki na płaskej tafli wody, kładąc się na materacach. - I co, jak było na wakacjach z Ross'em?
- Dobrze, poza tym, że jakaś psychiczna fanka Ross'a wylała na mnie kubek gorącej kawy.
- Ojej... a jak wyglądała?
- Długie kręcone, rude włosy, zielone oczy, średniego wzrostu. Wydaje mi się, że Ross ją poznał, bo ja podeszła, zrobił się taki... spięty.
- Nie, co ty, na pewno jej nie zna. We Francji był z tobą pierwszy raz.
- Masz rację, może mi się tylko... - dziewczyna nie zdążyła dokończyć, gdyż Rocky gwałtownie rzucił się w wodę, krzycząc:
- NA BOMBĘĘĘĘĘ!!! - runął do wody jak torpeda, jednocześnie wywracając przyjaciółki razem z materacami, a zaraz za Rocky'm ze składzika przyszedł Ross i Ryland, a z domu przybiegł Ratliff.
- Ojj no, przepraszam. Ale nie możecie się na mnie gniewać, jestem na to zbyt przystojny. - po słowach osiemnastolatka dziewczyny wybuchły śmiechem.
- Bardzo śmieszne Rocky. - powiedziała Sam uśmiechając się do chłopaka.
- Możecie przestać ciągle mielić tymi jęzorami? Chcę zacząć grać! To o co się zakładamy? - rzekł Ryland.
- Kto przegra, stawia drinki na dzisiejszej imprezie. - zaczął Ross.
- I robi dzisiaj obiad. - dołożył Rocky.
- Zgoda. - rzekła Ryd. Z iPad'a leciała playlista piosenek R5. Wszyscy podzielili się tak, aby było równo. W składzie pierwszej drużyny na serwie stała Sam, Rocky na obronie, a Ross na ataku. Druga drużyna składała się z Rydel stojącej na miejscu, gdzie oddaje się serwy, Ryland na obronie, a Ellington na ataku. Drużyna Sam serwowała pierwsza.
- No no no, dobra jesteś, nie wiedziałem, że aż tak bardzo! - pochwalił Ross swoją dziewczynę. Kilka kolejnych punktów zdobyła Sam, aż Ell'owi udało się zaatakować. Paczka grała jeszcze chwilę.
- Ej, a kto liczy punkty? - zapytał Rocky.
- Wygrywacie 21 do 23. - poinformowała Rydel. Chwilę później Ross zaatakował. - Setowa dla was! - krzyknęła blondynka podając piłkę Rocky'emu. Zaserwował. Każdy odbierał i przebijał, odbierał i przebijał i ten ostatni serw trwał ponad 3 minuty. W końcu Sam zaatakowała.
- YEAH!!!! Stawiacie! - ryknął Rocky.
- Chodźcie coś zjeść, jestem głodny. - powiedział uradowany wygraną Ross pomagając wychodzić Sam z wody. Rydel pobiegła po miski z sałatkami, hamburgery, hot-dogi, kiełbaski i coś do picia. Ell został, by rozpalić wbudowanego grill'a przytwierdzonego do składzika.
- Rydel, może pomogę? - zapytała Sam patrząc, jak dziewczyna rozkałada wszystko na stole rozstawionym wcześniej przez Ryland'a.
- O, nie. To my przegraliśmy, wy macie leżeć i odpoczywać, zasłużyliście.
- No właśnie, bierz przykład ze mnie. - rzekł Ross, wylegując się na leżaku obok.
- Ehh... okej. - dziewczyna położyła się z powrotem. 10 minut później jedzenie było gotowe, po basenie wszyscy byli na serio głodni. Po zjedzonym już posiłku paczka postanowiła zorganizować sobie maraton filmowy. Gdy wszyscy byli już w ciuchach, przyjaciele zasiedli przed telewizorem i każdy zaczął wymieniać się propozycjami z innymi. Rocky wygrał, mieli oglądnąć film „Niemożliwe”(„Impossible”). Seans się skończył i wszyscy pozaszywali się w swoich pokojach szykując się na wcześniej zaplanowaną imprezę. 30 minut później wszyscy byli już gotowi. Przyjaciele zabrali się jednym samochodem, gdyż samochód Ross'a był właśnie sześcioosobowy.
- Wiecie co, dzisiaj zrobimy wyjątek. Rydel nie płaci, zapłacę ja i Ryland. - rzekł Ell.
- Aww, jesteście tacy uroczy... - wzruszyła się blondynka, dając chłopakom całusa w policzek.
No heeej... wiem, że nie dodawałam długo rozdziału, ale nie miałam czasu, na serio. Dlatego też dzisiaj rozdział jest ciut dłuższy niż zazwyczaj. Następny też chyba będzie trochę później, gdyż mam teraz bardzo dużo pracy i mało czasu, więc nawet jakbym chciała go wypuścić wcześniej, nie mogę, bo nie mam na to tyle czasu, ile potrzebuję. Ten rozdział pisałam na raty i następny też będę tak pisać. Błagam, zrozumcie, ja na prawdę nie mam czasu na to. Mam nadzieję, że za to mnie nie zignorujecie o będziecie z chęcią to czytali :)
A tu piosenka:
~Pattie
- No proszę proszę, nasze zakochane gołąbeczki przyszły!
- Rocky, sprawdź czy nie ma cię przypadkiem na dworze. - powiedział Ross podirytowany chamskim podejściem brata.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne, tym razem się na to nie nabiorę.
- Nie, poważnie. Zdaje mi się, że widziałam cię przed chwilą po drugiej stronie ulicy.. - wtrąciła Sam.
- Poważnie? ... Zaraz wrócę. - powiedział, po czym zniknął za drzwiami.
- Jak go jest łatwo oszukać, nie no, nie mogę! - Ross strasznie się śmiał.
- Taaa... - dopowiedziała Sam przez śmiech.
- Cześć, jestem Ryland. - odezwał się chłopak, którego dziewczyna wcześniej nie widziała w omu Lynch'ów.
- Hej, ja jestem Sam, jestem dziewczyną Ross'a.
- Ouu.. No to szkoda, boładna jesteś.
- Mmm... Dzięki. Zadzwoń, jak będziemy w równym wieku. Wtedy ci powiem, czy nadal jestem z Ross'em. - chłopak uśmiechnął się pod nosem i zrobił się pełen nadzieji. "Heh, przecież to niemożliwe, żebyśmy mieli tyle samo lat naraz, przecież on jest ode mnie młodszy" - pomyślała Sam.
- Słuchajcie, skoro jesteśmy teraz w... no, prawie komplecie, to może pójdziemy na basen? - zaczęła Rydel.
- Jestem za! - od razu krzyknął Ross.
- Byłoby fajnie, ale chcę podkreślić, że ja nie mam stroju... - poinformowała szatynka.
- Spokojnie, mogę ci pożyczyć. Ostatnio kupiłam sobie kilka par, bo nie mogłam się zdecydować który wziąć... ale spokojnie, nienoszone.
- Dzięki, to miłe Ryd.
- Nie ma za co, chodź się przebrać.
Dziewczyny poszły się przebrać. Weszły do pokoju z różowymi drzwiami.
- Jej, ale tu... różowo. - zdziwiła się Sam.
- Dzięki, sama wszystko zaprojektowałam. Podoba ci się?
- No, ładnie tu, bardzo... oryginalnie.
- Starałam się, okej. To... może być ten? - wskazała na czarno-białe bikini.
- Jasne, to ja się pójdę przebrać.
- Łazienka jest tam. - dziewczyna wskazała na fioletowe drzwi, gdzie Sam się udała. Chwilę później nastolatka wyszła z łazienki już przbrana.
- No, leży idealnie. Poczekasz na mnie?
- Tak, tak, jasne. - gdy Rydel była w łazience, chłopcy już wołali z dołu, ponieważ okno w pokoju Rydel wychodziło na ogród.
- Dziewczyny, no co wy tam robicie?! - krzyczał Ross.
- Ole można zakładać strój kąpielowy?! - ryczał Rocky.
- A nie byłoby lepiej, jakbyście po prostu rozebrały się tutaj? - zaproponował Ell.
- EEEJJJ!!! - krzyknął Ross. - Chyba chciałbyś zachować twarz?!
W tym samym czasie po wypowiedzianych słowach Ross'a, Rydel wyszła z łazienki, miała na sobie różowe bikini zdobione podobizną Hello Kitty. Przyjaciółki razem wyszły z pokoju i ruszyły prosto do ogrodu, gdzie mieścił się basen. Gdy dziewczyny znalazły się już przy basenie, chłopakom o mało oczy z orbit nie wyskoczyły.
- Ooooo.. Wyglądacie... Wow.. - wyjąkał Ell.
- No.. - potwierdzili razem Rocky, Ryland i Ross.
- Ale chłopaki, nie będziemy chyba tutaj tak stać? Proponowałabym, abyśmy weszli do basenu. - rzuciła pomysł blondynka. - Sam, chcesz gumkę do włosów?
- Nie, dzięki, mam swoją. - wskazała na rękę, gdzie uciskowo trzymała się ów frotka, po czym obie upięły włosy w niedbałego koka.
- To ja idę po siatkę. - zapowiedział Ell, a następnie zniknął za drzwiami tarasu.
- A ja pójdę podłączyć iPod'a do głośników. - powiedział Ross, po czym pobiegł w przeciwną stronę, gdzie udał się Ellington.
- Ja pobiegnę napompować piłkę. - rzekł Ryland i udał się do małego składzika, gzie również Ross szukał głośników. Dziewczyny zostały nad basenem i sięgnęły po dwa dmuchane materace.
- Ej, wiesz może gdzie jest Rocky? - zapytała Sam rozglądając się do okoła.
- Nie wiem, pewnie po coś polazł, nie przejmuj się nim. - powiedziała brązowooka, gdy koleżanki równo położyły leżaki na płaskej tafli wody, kładąc się na materacach. - I co, jak było na wakacjach z Ross'em?
- Dobrze, poza tym, że jakaś psychiczna fanka Ross'a wylała na mnie kubek gorącej kawy.
- Ojej... a jak wyglądała?
- Długie kręcone, rude włosy, zielone oczy, średniego wzrostu. Wydaje mi się, że Ross ją poznał, bo ja podeszła, zrobił się taki... spięty.
- Nie, co ty, na pewno jej nie zna. We Francji był z tobą pierwszy raz.
- Masz rację, może mi się tylko... - dziewczyna nie zdążyła dokończyć, gdyż Rocky gwałtownie rzucił się w wodę, krzycząc:
- NA BOMBĘĘĘĘĘ!!! - runął do wody jak torpeda, jednocześnie wywracając przyjaciółki razem z materacami, a zaraz za Rocky'm ze składzika przyszedł Ross i Ryland, a z domu przybiegł Ratliff.
- Ojj no, przepraszam. Ale nie możecie się na mnie gniewać, jestem na to zbyt przystojny. - po słowach osiemnastolatka dziewczyny wybuchły śmiechem.
- Bardzo śmieszne Rocky. - powiedziała Sam uśmiechając się do chłopaka.
- Możecie przestać ciągle mielić tymi jęzorami? Chcę zacząć grać! To o co się zakładamy? - rzekł Ryland.
- Kto przegra, stawia drinki na dzisiejszej imprezie. - zaczął Ross.
- I robi dzisiaj obiad. - dołożył Rocky.
- Zgoda. - rzekła Ryd. Z iPad'a leciała playlista piosenek R5. Wszyscy podzielili się tak, aby było równo. W składzie pierwszej drużyny na serwie stała Sam, Rocky na obronie, a Ross na ataku. Druga drużyna składała się z Rydel stojącej na miejscu, gdzie oddaje się serwy, Ryland na obronie, a Ellington na ataku. Drużyna Sam serwowała pierwsza.
- No no no, dobra jesteś, nie wiedziałem, że aż tak bardzo! - pochwalił Ross swoją dziewczynę. Kilka kolejnych punktów zdobyła Sam, aż Ell'owi udało się zaatakować. Paczka grała jeszcze chwilę.
- Ej, a kto liczy punkty? - zapytał Rocky.
- Wygrywacie 21 do 23. - poinformowała Rydel. Chwilę później Ross zaatakował. - Setowa dla was! - krzyknęła blondynka podając piłkę Rocky'emu. Zaserwował. Każdy odbierał i przebijał, odbierał i przebijał i ten ostatni serw trwał ponad 3 minuty. W końcu Sam zaatakowała.
- YEAH!!!! Stawiacie! - ryknął Rocky.
- Chodźcie coś zjeść, jestem głodny. - powiedział uradowany wygraną Ross pomagając wychodzić Sam z wody. Rydel pobiegła po miski z sałatkami, hamburgery, hot-dogi, kiełbaski i coś do picia. Ell został, by rozpalić wbudowanego grill'a przytwierdzonego do składzika.
- Rydel, może pomogę? - zapytała Sam patrząc, jak dziewczyna rozkałada wszystko na stole rozstawionym wcześniej przez Ryland'a.
- O, nie. To my przegraliśmy, wy macie leżeć i odpoczywać, zasłużyliście.
- No właśnie, bierz przykład ze mnie. - rzekł Ross, wylegując się na leżaku obok.
- Ehh... okej. - dziewczyna położyła się z powrotem. 10 minut później jedzenie było gotowe, po basenie wszyscy byli na serio głodni. Po zjedzonym już posiłku paczka postanowiła zorganizować sobie maraton filmowy. Gdy wszyscy byli już w ciuchach, przyjaciele zasiedli przed telewizorem i każdy zaczął wymieniać się propozycjami z innymi. Rocky wygrał, mieli oglądnąć film „Niemożliwe”(„Impossible”). Seans się skończył i wszyscy pozaszywali się w swoich pokojach szykując się na wcześniej zaplanowaną imprezę. 30 minut później wszyscy byli już gotowi. Przyjaciele zabrali się jednym samochodem, gdyż samochód Ross'a był właśnie sześcioosobowy.
- Wiecie co, dzisiaj zrobimy wyjątek. Rydel nie płaci, zapłacę ja i Ryland. - rzekł Ell.
- Aww, jesteście tacy uroczy... - wzruszyła się blondynka, dając chłopakom całusa w policzek.
No heeej... wiem, że nie dodawałam długo rozdziału, ale nie miałam czasu, na serio. Dlatego też dzisiaj rozdział jest ciut dłuższy niż zazwyczaj. Następny też chyba będzie trochę później, gdyż mam teraz bardzo dużo pracy i mało czasu, więc nawet jakbym chciała go wypuścić wcześniej, nie mogę, bo nie mam na to tyle czasu, ile potrzebuję. Ten rozdział pisałam na raty i następny też będę tak pisać. Błagam, zrozumcie, ja na prawdę nie mam czasu na to. Mam nadzieję, że za to mnie nie zignorujecie o będziecie z chęcią to czytali :)
A tu piosenka:
piątek, 30 sierpnia 2013
Teledysk do "Pass Me By" !!!
AAAAAAA!!!!! Nie, no nie mogę, jest już ten wymarzony teledysk, na który wszyscy R5erzy czekali, w końcu jest! Co tam, że dopiero wstałam, musiałam to zrobić i go zobaczyć *U* Więc proszę, obejrzyjcie go:
I jak Wam się podoba? Piszcie w komentarzu, co o nim sądzicie ;* I think it's awesowme <33333
I jak Wam się podoba? Piszcie w komentarzu, co o nim sądzicie ;* I think it's awesowme <33333
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 14.
Sam nie lubiła wchodzić do piwnicy, no raczej to nie była piwnica. Ostrożnie otworzyła drzwi i zapaliła światło. Wszystkie lampy po kolei oświetlały następne centymetry pomieszczenia, w którym jej rodzice trzymali 5 wielkich regałów przeróżnych win i szampanów.
- No i jak ja coś tu znajdę?! - powiedziała sama do siebie. Nagle na jednym z dębowych półek zauważyła butelkę z winem, którego jej rodzice rzadko pili. W piwnicy nie było nic innego, same regały, więc było duże echo, więc podeszła powoli, by nie przewrócić żadnego z regałów i chwyciła za butelkę i powoli zdjęła, po czym udała się do wyjścia. Gdy wbiegła do jadalni, o mało nie umarła ze śmiechu. W jadalni siedział Ross i bacznie przyglądał się naleśnikom, nie spuszczał jedzenia z oczu.
- Błagam cię, możemy już to zjeść? Jestem taki głodny... - przez ułamek sekundy patrzał na dziewczynę, lecz szybko spuścił wzrok na posiłek. Nastolatka się tylko zaśmiała, wyjęła z szklanej szafki dwa kieliszki i postawiła je na stole. Chłopak dostał znak w postaci skinięcia głową, że ma już sobie nałożyć. Natychmiastowo zajął się spożywaniem jedzenia. Naleśniki się skończyły, a wino zostało niewypite, więc para postanowiła oglądnąć film. Leciała jakaś stara komedia romantyczna, której oboje nie znali. Sam raz się śmiała, raz jej się kręciła łza w oku. Była godzina północna, a deszcz nadal nie ustępował, a film nadal leciał. Oboje byli tak przymuleni filmem, że aż zasnęli.
** Egipt **
Gdy Miley obudziła się, Riker wypakowywał swoje rzeczy do szafki.
- Ejj no, czemu mnie nie obudziłeś? - zapytała patrząc na chłopaka.
- A po co miałem cię budzić?
- Hmm.. pomyślmy. Bo może w nocy nie zasnę?
- Przepraszam, nie wiedziałem, tylko weź nie krzycz!
- Przecież nawet głosu nie podniosłam! - oboje wybuchli śmiechem, a chwilę później oboje kończyli opróżnianie walizek. Miley o dziwo skończyła wcześniej, więc zdecydowała się przebrać. Złapała za różową sukienkę z czarnym paskiem i czarne baletki. Udała się do łazienki. Kilka minut później odświeżona poszła do salonu, gdzie Riker grzebał w komórce.
- Co robisz? - zaczęła.
- Nic. W telewizji mówią tylko po arabsku, a jak widać nie orientuję się w tych znaczkach... to postanowiłem pogrzebać w ustawieniach. To co robimy? - odłożył telefon i spojrzał na blondynkę.
- Emm.. nic mi na razie nie przychodzi do głowy.
- Ehh.. okej, to mam taką małą sprawę.
- To będzie coś złego?
- Raczej nie. Gdy wrócimy, nie będziemy mogli spotykać się przez co najmniej dwa tygodnie.
- Nie rozumiem...
- Za dwa tygodnie mamy zaplanowany wakacyjny koncert i kiedy wrócimy to będę musiał zabrać się do pracy, a próby będą dość często..
- Aha, nie no, okej.
- A zła nie jesteś?
- Nie, jestem, rozumiem.
- Ale na pewno?
- Riker! Mówię że nie jestem zła! - lekko podniosła głos.
- Dobrze, spokojnie, bo już się zaczynam się ciebie bać... - blondynka tylko puściła oczko chłopakowi.
- Skoro zostały nam 3 dni razem, musimy ten czas dobrze wykorzystać. Może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowała.
- Okej, to chodź. - chwilę później para chodziła po mieście bez najmniejszego celu. Miley znalazła małą budkę z pamiątkami. Kupiła Sam i Rydel małą zawieszkę w kształcie małej piramidy.
- O rany, ale tu gorąco.
- Chyba zaraz się rozpłynę. - powiedziała Miley machając sobie ręką przed twarzą.
- Chodź, tam jest lodziarnia. - ruszyli w stronę małej lodziarni. Sprzedawczyni mówiła coś po arabsku, czego oboje nie zrozumieli. Na szczęście w opisach lodów był obrazek, jakiego był smaku. Para wskazała które kobieta ma nałożyć na wafelki, po czym dostali zimną przekąskę.
- Wracajmy, bo robi się ciemno, a ja nie za bardzo orientuję się po zmroku w terenie, którego kompletnie nie znam. - odrzekł, na co razem udali się w drogę powrotną do hotelu. Gdy dotarli na miejsce, było już całkowicie ciemno, była 20.00. Riker od razu zasiadł przed telewizorem.
- Ejj no, raczej nie będzie żadnego programu w naszym języku, a ja wziąłem ze sobą laptopa, to może coś oglądniemy? Mam parę filmów.
Nastolatka przestudiowała następujące filmy.
„Oszukać Przeznaczenie 2”(„The Final Destination 2”)
„Oszukać Przeznaczenie 4”(„The Final Destination 4”)
„Oszukać Przeznaczenie 5”(„The Final Destination 5”)
„Oszukać Przeznaczenie 6”(„The Final Destination 6”)
„Zapowiedź”(„Knowing”)
„Avatar”(„Avatar”)
„Blair With Project”(„The Blair With Project”)
„Śmiertelna Gorączka”(„Cabin Fever”)
„Miasteczko”(„The Village”)
„Plaga”(„The Plague”)
„Obecność”(„The Conjuring”)
- Emm... Może „Oszukać Przeznaczenie 5”(„The Final Destination 5”)? - zaproponowała blondynka.
- Okej, tego akurat jeszcze nie zdążyłem oglądnąć.
Chwilę później zaczął się film. Miley była trochę przerażona ów sytuacjami przedstawionymi w filmie. Na jej szczęście Riker nie odmówił, by się w niego swobodnie wtuliła.
- Nie, raczej nie pójdziemy na wyścigi, wolę nie ryzykować. - oboje zaśmiali się i oglądali dalej. Film się skończył o 22.15. Pokręcili się trochę po apartamencie do 00.10, a potem poszli spać.
** Miami **
Następny dzień (10 lipca 2013)
Tym razem Ross wstał pierwszy. Po cichu wyślizgnął się i zostawił Sam śpiącą na kanapie w salonie, gdzie spali zeszłej nocy. Nastolatek poszedł do kuchni i przyrządził jajecznicę. Chwilę później do pomieszczenia weszła w połowie nieprzytomna szatynka.
- Heej... - przywitała się.
- He.. co ty masz na sobie? - zapytał zdziwiony ubiorem nastolatki.
- Ooo.. sorrki. - Sam miała na sobie swoje czarne szorty, stanik i koszulę chłopaka.
- Nie, no, spoko, tylko zastanawiam się jak ona trafiła na ciebie..
- A wiesz, że ja też nie wiem? Dobra, bez znaczenia. Jestem strasznie głodna. - blondyn podał dziewczynie talerz z jajecznicą i nalał sobie kawy do kubka.
- Emm.. wiesz, bo dzisiaj jest impreza... Może byś ze mną poszła?
- Impreza mówisz? W klubie czy domówka?
- W klubie.
- Emm... jasne, a na którą jest?
- Od 20.00.
- No, to wieczór zaplanowany, a teraz co będziemy robić?
- Możemy pojechać do mnie, tam na pewno nie będziesz się nudzić, to mogę zapewnić. - zaśmiał się.
- To... o której?
- Możemy nawet teraz. - zapewnił.
- No okej, ale wypadałoby się przebrać? Same szorty i koszula zapięta na odwal się i w dodatku prześwituje na wylot. Jesteś tego pewien?
- Jak chcesz to się przebierz, mi tam się podoba. - wzruszył ramionami.
- Ha. Ha. Bardzo śmieszne. Wiesz co, możemy zaryzykować. Ale jeśli tylko ktoś pstryknie nam jakąś fotę a potem to trafi do internetu to będzie tylko twoja wina. Z resztą co sobie sąsiedzi pomyślą?!
- O matko, za dużo myślisz! Sam, jest dopiero rano, nie myśl tyle bo zaśniesz przed południem! I może się jednak przebierz...
- Szybo się uczysz. To ja jeszcze wezmę sobie ciuchy na przebranie, żeby nie potrzebnie jeździć do domu i tracić czas.
Gdy Sam poszła się przebrać, Ross postanowił trochę ogarnąć w kuchni, żeby to jakoś wyglądało. Sam zeszła dokładnie wtedy, kiedy blondyn skończył.
- No nie wierzę, nie dość, że zrobiłeś śniadanie, to jeszcze posprzątałeś! Jesteś świetny, wiesz?
- Wiem. - pokiwał głową. - Chodź.
- Już. Eee, a widziałeś klucze?
- Ostatnio widziałem je pod kanapą... - powiedział drapiąc się w tył głowy.
- Aha... czekaj... Mam! - sięgnęła pod kanapę, wzięła klucze i razem poszli do samochodu.
No heeeeej! Daję dzisiaj rozdział, ponieważ niedługo zaczyna się szkoła i będzie mniej czasu. Tak więc jak Wam się podoba? Piszcie w komentarzach. A, jeszcze jedno. Ostatnio ktoś napisał do mnie że robię straszne błędy i może mi pomożecie, bo ja kompletnie nie wiem o co chodzi, ponieważ każde słowo sprawdzam, a gramatycznie też wydaje się dobre. Więc w czym problem?
A tutaj 3 wersja teaseru do Pass Me By:
Ja nie wiem, przecież miał być dzisiaj pełny, może będzie, jak wrzucą na YouTube, to go zamieszczę na blogu, spokojnie <3 A tutaj piosenka, uwielbiam ją:
- No i jak ja coś tu znajdę?! - powiedziała sama do siebie. Nagle na jednym z dębowych półek zauważyła butelkę z winem, którego jej rodzice rzadko pili. W piwnicy nie było nic innego, same regały, więc było duże echo, więc podeszła powoli, by nie przewrócić żadnego z regałów i chwyciła za butelkę i powoli zdjęła, po czym udała się do wyjścia. Gdy wbiegła do jadalni, o mało nie umarła ze śmiechu. W jadalni siedział Ross i bacznie przyglądał się naleśnikom, nie spuszczał jedzenia z oczu.
- Błagam cię, możemy już to zjeść? Jestem taki głodny... - przez ułamek sekundy patrzał na dziewczynę, lecz szybko spuścił wzrok na posiłek. Nastolatka się tylko zaśmiała, wyjęła z szklanej szafki dwa kieliszki i postawiła je na stole. Chłopak dostał znak w postaci skinięcia głową, że ma już sobie nałożyć. Natychmiastowo zajął się spożywaniem jedzenia. Naleśniki się skończyły, a wino zostało niewypite, więc para postanowiła oglądnąć film. Leciała jakaś stara komedia romantyczna, której oboje nie znali. Sam raz się śmiała, raz jej się kręciła łza w oku. Była godzina północna, a deszcz nadal nie ustępował, a film nadal leciał. Oboje byli tak przymuleni filmem, że aż zasnęli.
** Egipt **
Gdy Miley obudziła się, Riker wypakowywał swoje rzeczy do szafki.
- Ejj no, czemu mnie nie obudziłeś? - zapytała patrząc na chłopaka.
- A po co miałem cię budzić?
- Hmm.. pomyślmy. Bo może w nocy nie zasnę?
- Przepraszam, nie wiedziałem, tylko weź nie krzycz!
- Przecież nawet głosu nie podniosłam! - oboje wybuchli śmiechem, a chwilę później oboje kończyli opróżnianie walizek. Miley o dziwo skończyła wcześniej, więc zdecydowała się przebrać. Złapała za różową sukienkę z czarnym paskiem i czarne baletki. Udała się do łazienki. Kilka minut później odświeżona poszła do salonu, gdzie Riker grzebał w komórce.
- Co robisz? - zaczęła.
- Nic. W telewizji mówią tylko po arabsku, a jak widać nie orientuję się w tych znaczkach... to postanowiłem pogrzebać w ustawieniach. To co robimy? - odłożył telefon i spojrzał na blondynkę.
- Emm.. nic mi na razie nie przychodzi do głowy.
- Ehh.. okej, to mam taką małą sprawę.
- To będzie coś złego?
- Raczej nie. Gdy wrócimy, nie będziemy mogli spotykać się przez co najmniej dwa tygodnie.
- Nie rozumiem...
- Za dwa tygodnie mamy zaplanowany wakacyjny koncert i kiedy wrócimy to będę musiał zabrać się do pracy, a próby będą dość często..
- Aha, nie no, okej.
- A zła nie jesteś?
- Nie, jestem, rozumiem.
- Ale na pewno?
- Riker! Mówię że nie jestem zła! - lekko podniosła głos.
- Dobrze, spokojnie, bo już się zaczynam się ciebie bać... - blondynka tylko puściła oczko chłopakowi.
- Skoro zostały nam 3 dni razem, musimy ten czas dobrze wykorzystać. Może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowała.
- Okej, to chodź. - chwilę później para chodziła po mieście bez najmniejszego celu. Miley znalazła małą budkę z pamiątkami. Kupiła Sam i Rydel małą zawieszkę w kształcie małej piramidy.
- O rany, ale tu gorąco.
- Chyba zaraz się rozpłynę. - powiedziała Miley machając sobie ręką przed twarzą.
- Chodź, tam jest lodziarnia. - ruszyli w stronę małej lodziarni. Sprzedawczyni mówiła coś po arabsku, czego oboje nie zrozumieli. Na szczęście w opisach lodów był obrazek, jakiego był smaku. Para wskazała które kobieta ma nałożyć na wafelki, po czym dostali zimną przekąskę.
- Wracajmy, bo robi się ciemno, a ja nie za bardzo orientuję się po zmroku w terenie, którego kompletnie nie znam. - odrzekł, na co razem udali się w drogę powrotną do hotelu. Gdy dotarli na miejsce, było już całkowicie ciemno, była 20.00. Riker od razu zasiadł przed telewizorem.
- Ejj no, raczej nie będzie żadnego programu w naszym języku, a ja wziąłem ze sobą laptopa, to może coś oglądniemy? Mam parę filmów.
Nastolatka przestudiowała następujące filmy.
„Oszukać Przeznaczenie 2”(„The Final Destination 2”)
„Oszukać Przeznaczenie 4”(„The Final Destination 4”)
„Oszukać Przeznaczenie 5”(„The Final Destination 5”)
„Oszukać Przeznaczenie 6”(„The Final Destination 6”)
„Zapowiedź”(„Knowing”)
„Avatar”(„Avatar”)
„Blair With Project”(„The Blair With Project”)
„Śmiertelna Gorączka”(„Cabin Fever”)
„Miasteczko”(„The Village”)
„Plaga”(„The Plague”)
„Obecność”(„The Conjuring”)
- Emm... Może „Oszukać Przeznaczenie 5”(„The Final Destination 5”)? - zaproponowała blondynka.
- Okej, tego akurat jeszcze nie zdążyłem oglądnąć.
Chwilę później zaczął się film. Miley była trochę przerażona ów sytuacjami przedstawionymi w filmie. Na jej szczęście Riker nie odmówił, by się w niego swobodnie wtuliła.
- Nie, raczej nie pójdziemy na wyścigi, wolę nie ryzykować. - oboje zaśmiali się i oglądali dalej. Film się skończył o 22.15. Pokręcili się trochę po apartamencie do 00.10, a potem poszli spać.
** Miami **
Następny dzień (10 lipca 2013)
Tym razem Ross wstał pierwszy. Po cichu wyślizgnął się i zostawił Sam śpiącą na kanapie w salonie, gdzie spali zeszłej nocy. Nastolatek poszedł do kuchni i przyrządził jajecznicę. Chwilę później do pomieszczenia weszła w połowie nieprzytomna szatynka.
- Heej... - przywitała się.
- He.. co ty masz na sobie? - zapytał zdziwiony ubiorem nastolatki.
- Ooo.. sorrki. - Sam miała na sobie swoje czarne szorty, stanik i koszulę chłopaka.
- Nie, no, spoko, tylko zastanawiam się jak ona trafiła na ciebie..
- A wiesz, że ja też nie wiem? Dobra, bez znaczenia. Jestem strasznie głodna. - blondyn podał dziewczynie talerz z jajecznicą i nalał sobie kawy do kubka.
- Emm.. wiesz, bo dzisiaj jest impreza... Może byś ze mną poszła?
- Impreza mówisz? W klubie czy domówka?
- W klubie.
- Emm... jasne, a na którą jest?
- Od 20.00.
- No, to wieczór zaplanowany, a teraz co będziemy robić?
- Możemy pojechać do mnie, tam na pewno nie będziesz się nudzić, to mogę zapewnić. - zaśmiał się.
- To... o której?
- Możemy nawet teraz. - zapewnił.
- No okej, ale wypadałoby się przebrać? Same szorty i koszula zapięta na odwal się i w dodatku prześwituje na wylot. Jesteś tego pewien?
- Jak chcesz to się przebierz, mi tam się podoba. - wzruszył ramionami.
- Ha. Ha. Bardzo śmieszne. Wiesz co, możemy zaryzykować. Ale jeśli tylko ktoś pstryknie nam jakąś fotę a potem to trafi do internetu to będzie tylko twoja wina. Z resztą co sobie sąsiedzi pomyślą?!
- O matko, za dużo myślisz! Sam, jest dopiero rano, nie myśl tyle bo zaśniesz przed południem! I może się jednak przebierz...
- Szybo się uczysz. To ja jeszcze wezmę sobie ciuchy na przebranie, żeby nie potrzebnie jeździć do domu i tracić czas.
Gdy Sam poszła się przebrać, Ross postanowił trochę ogarnąć w kuchni, żeby to jakoś wyglądało. Sam zeszła dokładnie wtedy, kiedy blondyn skończył.
- No nie wierzę, nie dość, że zrobiłeś śniadanie, to jeszcze posprzątałeś! Jesteś świetny, wiesz?
- Wiem. - pokiwał głową. - Chodź.
- Już. Eee, a widziałeś klucze?
- Ostatnio widziałem je pod kanapą... - powiedział drapiąc się w tył głowy.
- Aha... czekaj... Mam! - sięgnęła pod kanapę, wzięła klucze i razem poszli do samochodu.
No heeeeej! Daję dzisiaj rozdział, ponieważ niedługo zaczyna się szkoła i będzie mniej czasu. Tak więc jak Wam się podoba? Piszcie w komentarzach. A, jeszcze jedno. Ostatnio ktoś napisał do mnie że robię straszne błędy i może mi pomożecie, bo ja kompletnie nie wiem o co chodzi, ponieważ każde słowo sprawdzam, a gramatycznie też wydaje się dobre. Więc w czym problem?
A tutaj 3 wersja teaseru do Pass Me By:
Ja nie wiem, przecież miał być dzisiaj pełny, może będzie, jak wrzucą na YouTube, to go zamieszczę na blogu, spokojnie <3 A tutaj piosenka, uwielbiam ją:
niedziela, 25 sierpnia 2013
Rozdział 13.
** rozmowa telefoniczna **
- No hej Miley, jak tam?
- Rydel! Rydel, błagam powiedz mi, czy Riker jest na coś chory? No nie wiem, ma na coś alergię?! - zaczęła z paniką w głosie.
- Ale o co chodzi?
- No bo jak zobaczył łóżko w apartamencie to stanął jak wryty i nie mówi, nie reaguje i nagle zaczęły mu wypływać łzy, Rydel, ja nie wiem co robić!
- Emm... A łóżko było... małżeńskie?
- Tak! Rydel, błagam cię, zrób coś, ja... ja nie wiem co się dzieje!
- Spokojnie, wiem, o co chodzi. Daj mi go. - dziewczyna jak na komendę dała Riker'owi słuchawkę, a raczej trzymała ją przy jego zimnym uchu. Po chwili Rydel zaczęła mówić do brata. - Riker, posłuchaj, spokojnie. Alex to przeszłość, teraz masz Miley, pamiętaj, ona cię kocha, nie zrobi ci tego, Riker, wiem, że dasz radę. Riker, pomyśl o Miley, kochasz ją, widzisz w niej inną osobę, zapomnij o Alex. Riker, słyszysz mnie? - chłopak nagle podniósł wzrok z podłogi.
- Rydel, Rydel, tak ci dziękuję, obudził się, dziękuję.
- Niema za co, jak znowu coś się stanie, dzwoń, to pa.
- Pa.
Nastolatka położyła telefon obok i usiadła blisko Riker'a.
- Riker, powiedz mi proszę, co się z tobą stało? - dziewczyna otarła łzy, przekręciła głowę chłopaka i zaczęła masować jego nogę. Chłopak, gdy spojrzał na nastolatkę, od razu rzucił jej się na szyję, powoli zaczął się przełamywać, zaczął mówić. Nastolatka nie wierzyła w słowa, które mówi jej ukochany. Tej całej historii nie dowierzała, a co dopiero paraliżowi Riker'a. Zapewniła go, iż ona nigdy tak nie zrobi, że nawet sobie tego nie wyobrażała. Kilka minut siedzieli w uścisku. Miley było tak wygodnie, że aż zasnęła w objęciach towarzysza. Chłopak nic innego nie zrobił, tylko ułożył Miley na łóżku i sam położył się koło niej i zaczął rozmyślać, jakie musi mieć szczęście, mając taką dziewczynę, jak Miley. Nic od niego nie oczekuje tylko miłości i zrozumienia. O takiej dziewczynie zawsze marzył. Myślał tak i myślał, aż zasnął.
** w tym samym czasie w Miami **
Po zjedzonym już posiłku Ross wraz z Sam pojechał do domu szatynki, była akurat godzina szczytu, 15.30, więc dojechanie na miejsce zajęło im to troszeczkę dłużej niż zazwyczaj. Nastolatka poszła na górę się wypakować, a za ten czas blondyn rozsiadł się wygodnie na kanapie i włączył telewizję.
„Ostatnio w Paryżu był nastoletni gwiazdor, o którym teraz najczęściej się mówi we wszystkich programach o celebrytach, w czasopismach i na forach plotkarskich - Ross Lynch. Widziano go na wieży Eiffla całującego jakąś dziewczynę. Kim jest ta dziewczyna? Tego dowiemy się już niebawem, czas pokaże.”
- Aha, no to teraz już wszyscy to wiedzą! Nawet w wakacje nie dadzą spokoju! Tak, lepsze jest to, żeby nikt nie dawał nikomu spokoju tylko wszędzie o mnie trąbić 24 godziny na dobę, no pewnie! - wykrzyczał.
- Życie gwiazdy jest chyba denerwujące. - powiedziała Sam, która właśnie zeszła na dół, patrząc na zdjęcie zamieszczone w programie.
- Żebyś wiedziała. Teraz to na 100% nie odpuszczą.
Do wieczora para oglądała film „Saga Zmierzch: Przed Świtem”(„Twilight: Breaking Dawn”). Gdy film się skończył, była 21.00. Postanowili, że przejdą się. Już 10 minut później wyszli z domu. Szli powolnym krokiem w stronę parku.
- Wiesz Ross, fajnie się z tobą spędza czas. Z tobą płynie jakoś tak... szybko.
- No właśnie. Bo wiesz, jest mały problem.
- Jaki, mam się bać?
- Emm.. nie, chyba. Za 3 dni wraca Riker, więc mówiłem ci, że mamy zaplanowany koncert. I kiedy wróci, to nie będę mógł się z tobą widywać, no bo wiesz - próby.
- Okej. Rozumiem. To te kilka dni spędzę z Miley. W końcu nie poświęcałam jej za dużo czasu od naszego spotkania.
- Ale nie gniewasz się? - zapytał z głosem pełnym nadzieji.
- Nie, na prawdę. Rozumiem. To twoja... praca. Raczej powinnam poświęcić Miley więcej czasu. Nie gniewam się.
Jeszcze chwilę spacerowali tak bez celu. Była 21.30. W pewnym momencie blondyn zauważył dziewczynę trzymającą w rękach spory bukiet czerwonych róż. Zostawił na chwilę Sam samą i pobiegł w stronę dziewczyny. Często chodziły po parku i sprzedawały róże.
- Hej. Emm, poproszę 10 róż. - poprosił wyciągając drobne z kieszeni.
- Proszę bardzo, to będzie jeden dolar. - dziewczyna dała mu bukiet róż, a nastolatek dał jej odliczoną kwotę pieniędzy i wrócił do Sam siedzącej na ławce. Kwiaty schował za plecami.
- Gdzieś ty się podziewał? - zapytała lekko oburzonym głosem.
- Mam coś dla ciebie. - wyciągnął bukiet zza pleców. Widział, że dziewczyna rozczuliła się.
- Ojej... To dla mnie?
- Oczywiście. Piękne róże dla pięknej dziewczyny.
- Oj, no już sobie tak nie słodź, bo i tak się wzruszyłam... Chyba zaraz się rozpłaczę. - zaczęła machać sobie ręką przed oczami, żeby nie rozmazać tuszu.
- Wiesz co, chodź, wracajmy już, bo robi się zimno.
Gdy para wróciła do domu, od razu rozpętała się burza.
- A ty zostajesz, czy... - powiedziała wkładając kwiaty do wazonu napełnionego wodą.
- Jeśli ci nie będę przeszkadzać, mogę zostać.
- Ross, nie pleć głupot. Ty mi nigdy nie przeszkadzasz.
- To fajnie, bo głupio byłoby cię zostawić samą w takim dużym domu i jeszcze w dodatku w taką pogodę.
- Miły jesteś. To ja pójdę zrobić coś do jedzenia. - powiedziała, po czym poszła do kuchni.
- Emm, może pomogę? Nudzi mi się trochę. - zaczął chłopak, gdy Sam już chwilę siedziała w kuchni.
- Jak chcesz, to chodź. Przyda mi się pomoc.
Dziewczyna zaczęła robić ciasto na naleśniki, a Ross miał zmiksować maliny. Wszyscy Sam mówili, iż w robieniu naleśników była bezkonkurencyjna. Gdy Ross skończył, oparł się tyłem o blat wyspy opierając ręce o krawędzie. Gdy Sam wreszcie wygrzebała patelnię, odwróciła się w stronę Ross'a. Ten popatrzał na nią tak bardziej... uwodzicielsko i zrobił ‘brewki’. Patrzał na dziewczynę, jakby rozbierał ją wzrokiem.
- Emm, mógłbyś się kawałek przesunąć? Chciała bym usmarzyć to ciasto, a ty mi zasłaniasz płytę. - powiedziała śmiejąc się i wskazując na miskę z lejącą się substancją.
- Oczywiście, proszę pani. - mówił, gdy na rozgrzaną patelnię Sam wlała surowe ciasto. - Wiesz, gdy gotujesz, wyglądasz tak pięknie.
- Niby jak?
- Tak... perfekcyjnie. Wyglądasz, jakbyś była szefem kuchni wszystkich restauracji na Ziemi.
- Ojej, na prawdę? Dziękuję. – zarumieniła się. Gdy skończyła smażyć, Ross podał miskę z musem malinowym. Posmarowała wszystkie naleśniki, a potem złożyła w sposób, w jaki jej mama zawsze to robiła, gdy szykowała kolację dla siebie i męża, Sam oczywiście wszystkiemu się bacznie przyglądała.
- Ross, mógłbyś zanieść to do jadalni? Tylko jeszcze nie jedz, ja zaraz przyjdę.
- Okej, okej. - po tych słowach Ross wziął wielki talerz z naleśnikami i dwa mniejsze, a w tym czasie Sam pobiegła do piwnicy.
Heeeeej! wybaczcie, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale byłam u koleżanki i nie bardzo miałam dostęp do internetu, przepraszam. Mam nadzieję, że Wam się podoba i liczę na to, że każdy chętnie będzie komentował :)
No, a teraz pioseneczka, ciągle mi siedzi w głowie <3
- No hej Miley, jak tam?
- Rydel! Rydel, błagam powiedz mi, czy Riker jest na coś chory? No nie wiem, ma na coś alergię?! - zaczęła z paniką w głosie.
- Ale o co chodzi?
- No bo jak zobaczył łóżko w apartamencie to stanął jak wryty i nie mówi, nie reaguje i nagle zaczęły mu wypływać łzy, Rydel, ja nie wiem co robić!
- Emm... A łóżko było... małżeńskie?
- Tak! Rydel, błagam cię, zrób coś, ja... ja nie wiem co się dzieje!
- Spokojnie, wiem, o co chodzi. Daj mi go. - dziewczyna jak na komendę dała Riker'owi słuchawkę, a raczej trzymała ją przy jego zimnym uchu. Po chwili Rydel zaczęła mówić do brata. - Riker, posłuchaj, spokojnie. Alex to przeszłość, teraz masz Miley, pamiętaj, ona cię kocha, nie zrobi ci tego, Riker, wiem, że dasz radę. Riker, pomyśl o Miley, kochasz ją, widzisz w niej inną osobę, zapomnij o Alex. Riker, słyszysz mnie? - chłopak nagle podniósł wzrok z podłogi.
- Rydel, Rydel, tak ci dziękuję, obudził się, dziękuję.
- Niema za co, jak znowu coś się stanie, dzwoń, to pa.
- Pa.
Nastolatka położyła telefon obok i usiadła blisko Riker'a.
- Riker, powiedz mi proszę, co się z tobą stało? - dziewczyna otarła łzy, przekręciła głowę chłopaka i zaczęła masować jego nogę. Chłopak, gdy spojrzał na nastolatkę, od razu rzucił jej się na szyję, powoli zaczął się przełamywać, zaczął mówić. Nastolatka nie wierzyła w słowa, które mówi jej ukochany. Tej całej historii nie dowierzała, a co dopiero paraliżowi Riker'a. Zapewniła go, iż ona nigdy tak nie zrobi, że nawet sobie tego nie wyobrażała. Kilka minut siedzieli w uścisku. Miley było tak wygodnie, że aż zasnęła w objęciach towarzysza. Chłopak nic innego nie zrobił, tylko ułożył Miley na łóżku i sam położył się koło niej i zaczął rozmyślać, jakie musi mieć szczęście, mając taką dziewczynę, jak Miley. Nic od niego nie oczekuje tylko miłości i zrozumienia. O takiej dziewczynie zawsze marzył. Myślał tak i myślał, aż zasnął.
** w tym samym czasie w Miami **
Po zjedzonym już posiłku Ross wraz z Sam pojechał do domu szatynki, była akurat godzina szczytu, 15.30, więc dojechanie na miejsce zajęło im to troszeczkę dłużej niż zazwyczaj. Nastolatka poszła na górę się wypakować, a za ten czas blondyn rozsiadł się wygodnie na kanapie i włączył telewizję.
„Ostatnio w Paryżu był nastoletni gwiazdor, o którym teraz najczęściej się mówi we wszystkich programach o celebrytach, w czasopismach i na forach plotkarskich - Ross Lynch. Widziano go na wieży Eiffla całującego jakąś dziewczynę. Kim jest ta dziewczyna? Tego dowiemy się już niebawem, czas pokaże.”
- Aha, no to teraz już wszyscy to wiedzą! Nawet w wakacje nie dadzą spokoju! Tak, lepsze jest to, żeby nikt nie dawał nikomu spokoju tylko wszędzie o mnie trąbić 24 godziny na dobę, no pewnie! - wykrzyczał.
- Życie gwiazdy jest chyba denerwujące. - powiedziała Sam, która właśnie zeszła na dół, patrząc na zdjęcie zamieszczone w programie.
- Żebyś wiedziała. Teraz to na 100% nie odpuszczą.
Do wieczora para oglądała film „Saga Zmierzch: Przed Świtem”(„Twilight: Breaking Dawn”). Gdy film się skończył, była 21.00. Postanowili, że przejdą się. Już 10 minut później wyszli z domu. Szli powolnym krokiem w stronę parku.
- Wiesz Ross, fajnie się z tobą spędza czas. Z tobą płynie jakoś tak... szybko.
- No właśnie. Bo wiesz, jest mały problem.
- Jaki, mam się bać?
- Emm.. nie, chyba. Za 3 dni wraca Riker, więc mówiłem ci, że mamy zaplanowany koncert. I kiedy wróci, to nie będę mógł się z tobą widywać, no bo wiesz - próby.
- Okej. Rozumiem. To te kilka dni spędzę z Miley. W końcu nie poświęcałam jej za dużo czasu od naszego spotkania.
- Ale nie gniewasz się? - zapytał z głosem pełnym nadzieji.
- Nie, na prawdę. Rozumiem. To twoja... praca. Raczej powinnam poświęcić Miley więcej czasu. Nie gniewam się.
Jeszcze chwilę spacerowali tak bez celu. Była 21.30. W pewnym momencie blondyn zauważył dziewczynę trzymającą w rękach spory bukiet czerwonych róż. Zostawił na chwilę Sam samą i pobiegł w stronę dziewczyny. Często chodziły po parku i sprzedawały róże.
- Hej. Emm, poproszę 10 róż. - poprosił wyciągając drobne z kieszeni.
- Proszę bardzo, to będzie jeden dolar. - dziewczyna dała mu bukiet róż, a nastolatek dał jej odliczoną kwotę pieniędzy i wrócił do Sam siedzącej na ławce. Kwiaty schował za plecami.
- Gdzieś ty się podziewał? - zapytała lekko oburzonym głosem.
- Mam coś dla ciebie. - wyciągnął bukiet zza pleców. Widział, że dziewczyna rozczuliła się.
- Ojej... To dla mnie?
- Oczywiście. Piękne róże dla pięknej dziewczyny.
- Oj, no już sobie tak nie słodź, bo i tak się wzruszyłam... Chyba zaraz się rozpłaczę. - zaczęła machać sobie ręką przed oczami, żeby nie rozmazać tuszu.
- Wiesz co, chodź, wracajmy już, bo robi się zimno.
Gdy para wróciła do domu, od razu rozpętała się burza.
- A ty zostajesz, czy... - powiedziała wkładając kwiaty do wazonu napełnionego wodą.
- Jeśli ci nie będę przeszkadzać, mogę zostać.
- Ross, nie pleć głupot. Ty mi nigdy nie przeszkadzasz.
- To fajnie, bo głupio byłoby cię zostawić samą w takim dużym domu i jeszcze w dodatku w taką pogodę.
- Miły jesteś. To ja pójdę zrobić coś do jedzenia. - powiedziała, po czym poszła do kuchni.
- Emm, może pomogę? Nudzi mi się trochę. - zaczął chłopak, gdy Sam już chwilę siedziała w kuchni.
- Jak chcesz, to chodź. Przyda mi się pomoc.
Dziewczyna zaczęła robić ciasto na naleśniki, a Ross miał zmiksować maliny. Wszyscy Sam mówili, iż w robieniu naleśników była bezkonkurencyjna. Gdy Ross skończył, oparł się tyłem o blat wyspy opierając ręce o krawędzie. Gdy Sam wreszcie wygrzebała patelnię, odwróciła się w stronę Ross'a. Ten popatrzał na nią tak bardziej... uwodzicielsko i zrobił ‘brewki’. Patrzał na dziewczynę, jakby rozbierał ją wzrokiem.
- Emm, mógłbyś się kawałek przesunąć? Chciała bym usmarzyć to ciasto, a ty mi zasłaniasz płytę. - powiedziała śmiejąc się i wskazując na miskę z lejącą się substancją.
- Oczywiście, proszę pani. - mówił, gdy na rozgrzaną patelnię Sam wlała surowe ciasto. - Wiesz, gdy gotujesz, wyglądasz tak pięknie.
- Niby jak?
- Tak... perfekcyjnie. Wyglądasz, jakbyś była szefem kuchni wszystkich restauracji na Ziemi.
- Ojej, na prawdę? Dziękuję. – zarumieniła się. Gdy skończyła smażyć, Ross podał miskę z musem malinowym. Posmarowała wszystkie naleśniki, a potem złożyła w sposób, w jaki jej mama zawsze to robiła, gdy szykowała kolację dla siebie i męża, Sam oczywiście wszystkiemu się bacznie przyglądała.
- Ross, mógłbyś zanieść to do jadalni? Tylko jeszcze nie jedz, ja zaraz przyjdę.
- Okej, okej. - po tych słowach Ross wziął wielki talerz z naleśnikami i dwa mniejsze, a w tym czasie Sam pobiegła do piwnicy.
Heeeeej! wybaczcie, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale byłam u koleżanki i nie bardzo miałam dostęp do internetu, przepraszam. Mam nadzieję, że Wam się podoba i liczę na to, że każdy chętnie będzie komentował :)
No, a teraz pioseneczka, ciągle mi siedzi w głowie <3
~Pattie
wtorek, 20 sierpnia 2013
Rozdział 12.
- Proszę zapiąć pasy, zaraz lądujemy. Witamy w New York'u! - odezwał się nagle głos z głośników. Chwilę później samolot wylądował i razem para odebrała swoje walizki. Poszli na parking strzeżony, gdzie znajdował się samochód Ross'a, wsiedli do pojazdu i pojechali w kierunku Miami. Autostrady były w większości puste, więc nastolatek bez problemu mógł pozwolić sobie na jazdę 140km/h. Koło południa dojechali na miejsce, a mianowicie do domu Ross'a. Wysiedli, a Ross wyciągnął swoją walizkę z bagażnika i oboje ruszyli do drzwi frontowych, gdzie w hallu domu od razu przywitał ich Rocky.
- No cześć! Jak było na wakacjach? - krzyknął od razu.
- No dobrze, jest Rydel?
- Obecna! - zza ściany dzielącej salon i przedpokój wyłoniła się wysoka blondynka.
- Heeeej Ryd, tak za tobą tęskniłam! - od razu przywitała się Sam.
- Ja też, ale ja bardziej... - przyjaciółki przytuliły się.
- Mmmggghhhmmm... - odchrząknął Rocky. - A ze mną to się już nie przywitasz? Czyli za mną nie tęskniłaś?
- Rocky, oczywiście, że za tobą też tęskniłam, tęskniłam za wszystkimi... - nastolatka podeszła do szatyna i przytuliła, a zaraz potem wszyscy siedzieli w salonie, a Rydel zagnieździła się w kuchni.
- SAAAAAAM! LUBISZ KURCZAKA W SOSIE CURRY? - zaczęła krzyczeć Rydel. Sam nie chciała krzyczeć przez cały dom, więc pobiegła do blondynki.
- Eee, co mówiłaś? Przepraszam, ale chłopaki oglądają football i kompletnie nie słyszę nic poza tymi ich krzykami... Mogłabyś powtórzyć?
- Jasne, pytałam czy lubisz kurczaka w sosie curry. - dziewiętnastolatka uśmiechnęła się ciepło.
- Nie za często to jem, w zasadzie nie miałam okazji spróbować, ale chętnie spróbuję. Może ci w czymś pomóc? Błagam, powiedz, że tak, bo nie wytrzymam z nimi ani chwili dłużej. - dziewczyna wskazała na podekscytowanego grą Rocky'ego wchodzącego na głowę Ryland'a.
- Mmm, rozumiem cię, jasne, możesz mi pomóc. - dziewczyny zabrały się do przyrządzania posiłku.
** w tym samym czasie w Egipcie**
- I co, podobają ci się piramidy? - zapytał Riker, patrząc, jak Miley z zadowoleniem ogląda zabytki.
- Są piękne, o rany...
- Co się stało?
- Wiesz, jesteś okropny. - zaczęła, na co chłopakowi natychmiastowo zrobiło się gorąco.
- Dlaczego?
- Postawiłeś mnie w trudniej sytuacji. Wiesz, że kocham Egipt. Teraz jak jak ja ci się odwdzięczę?
- No wiesz. Wystarczy to, że mnie nie zostawisz, kiedy wrócimy.
- Masz to zagwarantowane. - oznajmiła nastolatka, po czym pocałowała blondyna.
- Wiesz co, nie strasz mnie tak więcej, myślałem, że coś naprawdę przeskrobałem.
- A przeskrobałeś coś?
- Eee.. nie, co ty. Idziemy coś zjeść?
- Jasne. - para pojechała do hotelu, w którym mieli się zatrzymać. Riker wyszedł z samochodu i poszedł do recepcji.
- Witam, miałem rezerwację. O... przepraszam, mówi pani po angielsku? - skierował się do niskiej kobiety stojącej za ladą.
- Tak, spokojnie, jestem amerykanką. Na jakie nazwisko była rezerwacja?
- Riker Lynch.
- Rezerwacja na Riker Lynch, 3 dni, pokój dla dwóch osób, 3 posiłki dziennie plus dodatkowe odpłatnie, podziemny garaż pod hotelem. Zgadza się?
- Tak, wszystko jest okej.
- Proszę o dowód osobisty. Muszę wpisać dane do komputera. - Riker podał kobiecie swój dowód. Brunetka przeanalizowała zdjęcie z twarzą Rik'a i zaczęła zadawać pytania. - Jak się pan nazywa?
- Riker Anthony Lynch.
- Pańska data i miejsce urodzenia?
- 8 listopada 1991 roku, Littleton w Colorado.
- Imiona pańskich rodziców?
- Stormie i Mark Lynch.
- Dziękuję, to mi wystarczy panie Lynch. Oto pańska karta do drzwi oraz do garażu. Życzymy miłego pobytu w naszym hotelu. - chłopak odebrał kartę oraz dowód i wrócił się do samochodu.
- Gdzie jedziemy? - zapytała zdziwiona Miley, gdy dotrzegła, iż towarzysz zapala silnik.
- Do garażu, trzeba korzystać jeśli jest. - puścił oczko do blondynki, po czym wjechał w podziemie hotelu. Długo nie szukali, gdyż znaleźli garaż z numerem, jaki widniał na karcie, którą otrzymał od recepcjonistki. Przejechał kartą po czytniku, a brama garażu automatycznie otworzyła się. Samochód wjechał do czystego, nowoczesnego i dużego garażu.
- No chodź, nie stój tak, to dopiero garaż! - powiedział łapiąc dziewczynę w talii i prowadząc do wyjścia. Gdy chłopak otworzył drzwi do apartamentu Miley zamurowało.
- To.. może nie ekscytuj się tak, może zobaczmy wszystkie pomieszczenia?
- No.. okej.. - najpierw znaleźli się w łazience. Była naprawdę ogromna. - Jej, jest większa od mojego pokoju, a jest spory.
- No, nie można powiedzieć, że jest mała. Potem poszli do kuchni z małą wyspą. Następnie nadeszła kolej na sypialnię. Chłopaka zamurowało, gdy zobaczył łóżko i od razu przypomniał sobie sytuację sprzed kilku miesięcy, zanim jeszcze poznał Miley. Alex, jego była dziewczyna, zaprosiła go do swojego domu i upiła, a potem zaprowadziła go do sypialni rodziców i na tym film mu się urwał. Rano obudził się i zobaczył, że dziewczyna się ubiera. Szybko kazała mu się ubrać i wyjść, a gdy wychodził, powiedziała, że ma już się do niej nie odzywać. Chłopak nie wiedział, o co jej chodziło, lecz 2 dni po zdarzeniu dostał smsa od Alex. "Nie pisz do mnie i nie dzwoń, nie chcę cię znać." Riker bez namysłu odpowiedział nastolatce. "Ale co się stało? O co chodzi?" "A o to, że nie jesteś dla mnie wystarczająco dobry, nie pisz do mnie więcej, z nami koniec." . Chłopak załamał się psychicznie. Przez kilka tygodni nie wychodził z pokoju. Dopiero po rozmowie z Rydel chłopak otrząsnął się i zapomniał o całym zajściu, a potem poznał Miley przypadkowo. Lecz teraz wszystko wróciło. Miley przerażona miną chłopaka zaczęła zadawać mu pytania, lecz chłopak nie reagował, jego myśli i psychiczny paraliż były głośniejsze i silniejsze. Nawet jakby chciał, nie mógł przerwać retrospekcji. Była tak bolesna i przykra, że chłopak nie wytrzymał i wypuścił łzę. Miley nie mogła go dowołać. Wiedziała, iż Riker to świetny aktor, więc pomyślała, że robi sobie z niej żarty. Jednak z głębokich i nieobecnych oczu chłopaka zaczęły wypływać kolejne słone krople, tym razem Miley spanikowała, wiedziała, iż chłopak nie jest w stanie nic powiedzieć, na nic zareagować. Blondynka szybko zaprowadziła chłopaka na łóżko, dała mu usiąść i zadzwoniła do Rydel.
Heeeeej! Tak wiem, miałam dodać wcześniej, ale nie mogłam, ciągle nie miałam czasu go napisać, ale daję dzisiaj i mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie. Dzisiaj trochę więcej o Miley i Riker'ze, pomyślałam, że chcielibyście ich bliżej poznać. Mam nadzieję, że się podobało i będziecie chętnie komentować. I jeszcze jedno! R5 właśnie wypuścili Teaser teledysku Pass Me By! Zobaczcie:
A to jest podobno Pre-Order albumu "Louder" =) Rydel dodała na Facebook'u =)
~Pattie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
